ZOLA W KIECCE, MAGNETYCZNA JAGNA

I WYZOWOLONA COCO,

CZYLI NIE PRZEMINĘŁO Z WIATREM!

 

 

 

    Artystki i bohaterki dzieł literackich i filmowych, które rzuciły wyzwanie konwenansom swojej epoki. Co je łączy?

        Na początku warto wyjaśnić pojęcie konwenans. Według Słownika Języka Polskiego jest to obowiązująca w jakimś środowisku norma zachowania się w określonej sytuacji. Przykładem mogą być tradycyjne oczepiny, czy też roczna żałoba żony po śmierci męża. Można zatem stwierdzić, że osoba łamiąca konwenanse staje się pewnego rodzaju buntownikiem, ponieważ w jawny sposób przeciwstawia się tłumowi i nie zachowuje się tak, jak przystoi. Nie każdy człowiek jest zdolny do tego rodzaju buntu, bo nie każdy potrafi znaleźć w sobie tyle odwagi, by podważać zdanie ogółu, walczyć z konwenansami i rutyną. Bunt to heroiczna walka o zmianę sytuacji, o dostosowanie do własnych potrzeb i wymagań. Być buntownikiem oznacza posiadać silną osobowość. A być buntowniczką i łamać zasady obowiązujące od wieków to jeszcze większe wyzwanie. I o takich właśnie kobietach – buntowniczkach będzie mowa poniżej.

Jako artystkę, która rzucała wyzwania konwenansom epoki pragnę ukazać Marię Gabrielę Stefanię Korwin-Piotrowską, pisarkę, aktorkę i dziennikarkę tworzącą pod pseudonimem Gabriela Zapolska. Pochodziła ona z bogatej rodziny ziemiańskiej i otrzymała powierzchowne wykształcenie, typowe dla panien z jej sfery. I pewnie życie Marii potoczyłoby się tak jak większości kobiet z jej środowiska, gdyby nie to, że Zapolska posiadała ogromnie silną osobowość i już od młodości czuła pociąg do teatru i aktorstwa. Musiała się przeciwstawić swojej sferze, dla której zawód komediantki był niezbyt szacowny i moralnie podejrzany. Jej życie i twórczość otaczała aura skandalu, którą Zapolska często sama podsycała. W swoich utworach podejmowała tematy niemoralne, zakazane, prowokowała nie tylko swoimi publikacjami, ale i życiem osobistym. Dwa razy wychodziła za mąż i oba małżeństwa kończyła rozwodem. Próbowała popełnić samobójstwo po śmierci córki. Jej liczne romanse stawały się tematem dla ówczesnych dziennikarzy. Pisarka często procesowała się w sądzie i broniła swojego zdania. Jednym z najbardziej znanych procesów i skandali literackich jest spór Zapolskiej z Karolem Popławskim – publicystą Prawdy, który bezpodstawnie oskarżył młodą autorkę zbioru nowel pt. Akwarele o plagiat. Młoda kobieta, aktorka i literatka, znana ze swojego skandalizującego trybu życia, wyklęta przez własną klasę społeczną, mimo braku dowodów, przegrała sprawę. Jednak winy nigdy jej nie udowodniono. Gabriela Zapolska jest dziś znana głównie jako autorka naturalistycznej tragifarsy Moralność Pani Dulskiej. A pochodzący od nazwiska głównej bohaterki termin ,,dulszczyzna’’ na stałe wpisał się w historię literatury polskiej. Maria Gabriela w swojej twórczości pokazywała śmieszny, ale i przerażający mieszczański świat, ludzi dbających tylko o własną wygodę i przestrzeganie konwenansów. Jej twórczość najczęściej łączy się z nurtem naturalizmu (krytyka nazywała ją ,,polskim Zolą’’ albo ,,Zolą w spódnicy’’). Naturalizm Zapolskiej wiąże się z jej pobytem w Paryżu i angażem w Theatre Libre, gdzie zgłębiała tajniki tegoż właśnie nurtu. Zapolska odnosiła sukcesy jako aktorka, jednak jej marzenie o zdobyciu wielkiej sławy nigdy się nie spełniło. Jako skandalistka nie mogła liczyć na przychylność krytyków, którzy podobnie jak dziś mieli ogromny wpływ na tworzenie wizerunku artysty. Nigdy też nie zagrała głównej roli, zawsze były to tzw. ogony, czyli role drugoplanowe. Do ostatnich dni życia oskarżano ją za niemoralność, eksponowanie problemów ciała, epatowanie brudem życia i poruszanie tematów tabu. Artystka poprzez swoją postawę i twórczość nie chciała nikomu sprawić przykrości, ale pokazać, że ówczesne konwenanse są obłudne i śmieszne i należy z nimi walczyć, a nie im ulegać. Natomiast Uważam, że Zapolska była kobietą niezwykle silną, pełną determinacji i charyzmy. Pomimo wszelkich przeciwności losu, krytyki i braku akceptacji, potrafiła znaleźć w sobie wolę walki i stawania na przekór otaczającym ją konwenansom.

Równie odważną kobietą, tym razem wykreowaną przez Władysława Stanisława Reymonta postacią literacką, jest Jagna Boryna z domu Pacześ, bohaterka polskiej epopei chłopskiej pt. Chłopi. Jagna to najładniejsza dziewczyna we wsi Lipce. Konwenanse, które łamie to zwyczaje i tradycje chłopskie przekazywane z pokolenia na pokolenie. Bohaterka posiada silną osobowość i potrafi sprzeciwić się gromadzie. Daje temu wyraz podczas oczepin, kiedy to nie godzi się na obcięcie warkocza. Pomimo protestu otoczenia Jagna dopina swego i łamie w ten sposób wielowiekową tradycję, zachowując swój długi i piękny warkocz. W przeciwieństwie do innych wiejskich kobiet i panien, bohaterka w życiu nie kieruje się chęcią posiadania. Chociaż niektóre jej wybory i decyzje mogłyby wskazywać na taką cechę charakteru. Faktem wprawdzie jest, że wychodzi za mąż za najbogatszego gospodarza we wsi, jednak nie ma na celu przejęcia jego gospodarstwa. Robi to wyłącznie za namową matki, która od zawsze planowała dobrze wydać swoją jedyną córkę. Reymontowska bohaterka to typowa femme fatale, która jest świadoma swojej urody i miejsca w gromadzie. Jagna to również kontrowersyjna bohaterka, co wynika z jej słabości do mężczyzn, która to przypadłość popycha ją do romansu z własnym pasierbem Antkiem czy też przyszłym księdzem Jasiem. Myślę jednak, że miłosne przygody Jagny nie wynikają wyłącznie z chęci zaspokojenia potrzeb cielesnych, ale z chęci podjęcia próby wyzwolenia i zapomnienia o szarym, przygnębiającym ją świecie. Bowiem bohaterka ta obdarzona jest ogromną wrażliwością posiada cechy artystki. O wrażliwości Jagny świadczy fascynacja i wielkie zainteresowanie opowieściami Rocha. Z kolei artystyczne umiejętności tej postaci polegają na tworzeniu najpiękniejszych w okolicy wielkanocnych wycinanek i pisanek. Jagna osadzona w wiejskich realiach, które rządzą się własnymi zasadami, nie potrafi się odnaleźć. Czuje się skazana na wieczną tęsknotę do innego, pięknego świata, którego nie zna, a który budzi w niej tyle ciekawości.

Kolejną postacią, której sylwetkę pragnę przybliżyć, jest artystka – projektantka. To ona nauczyła kobiety chodzić w spodniach i oswobodziła je z gorsetów. Wzbogaciła damską garderobę ponadczasową ,,małą czarną’’ oraz dwuczęściowym kostiumem kąpielowym. Dzięki niej wyemancypowane kobiety lat dwudziestych, zaczęły nosić sztuczną biżuterię, torebkę na ramieniu, a w niej obowiązkowo czerwoną szminkę. Mam tu na myśli oczywiście Gabrielle Bonheur Chanel zwaną Coco Chanel, której sylwetkę można poznać za sprawą filmu Anney Fontaine z Audrey Tautou w roli głównej. Gabrielle przyszła na światw małym miasteczku Samur pod Paryżem. Miała jedenaście lat, gdy zmarła jej matka. Ojciec był wędrownym kramarzem i zostawił Gabrielle razem z jej rodzeństwem w przyklasztornym sierocińcu. Tutaj siostry nauczyły ja szyć i tak zaczęła się wielka przygoda artystki z modą. Po kilku latach przygarnęła ją do siebie ciotka, która doskonaliła zdolności krawieckie młodej Chanel. Właśnie z tego okresu jej życia pochodzi przydomek Coco. W dzień pracowała w sklepie dziewiarskim, a wieczorami występowała w kabaretach, gdzie bardzo często śpiewała piosenkę pod tytułem ,,Ko Ko Ri Ko’’ o zagubionym małym piesku Coco. Żołnierze przychodzący do kabaretu zaczęli nazywać ją Coco i tak już zostało. Życie prywatne Chanel, tak, jak życie wcześniej prezentowanych przeze mnie kobiet, było pełne kontrowersji i przepełnione aurą skandalu. Była adorowana przez wielu dobrze urodzonych młodzieńców. Między innymi przez Etienne Balsana, oficera piechoty. Ich znajomość zakończyła się niechcianą ciążą, którą Coco usunęła. Zabieg został źle przeprowadzony i z tego powodu Chanel do końca życia pozostała bezpłodna – był to największy dramat jej życia, k którym nie potrafiła się pogodzić. W wieku dwudziestu pięciu lat przeprowadziła się do domu rodzinnego Balsana i tam przez jakiś czas wiodła spokojne życie. Wstawała późno, czytała gazety, jeździła konno, projektowała stroje, a wieczorami bawiła się na balach i maskaradach. Nie potrafiła jednak żyć tylko jako kobieta do towarzystwa, chociaż zdawało się to być wygodnym życiem. Pragnęła pracować i spełniać się zawodowo. Pomimo wielu romansów, Coco nigdy nie wyszła za mąż. Oddała się całkowicie swojej pasji, jaką było projektowanie i zadziwianie nowymi pomysłami. Szokowała ubraniami, które oferowała w swoim sklepie oraz tymi, które sama nosiła. Pozbyła się gorsetu, zrezygnowała z wielkich kapeluszy, nosiła strój podobny do męskiego. Zamiast ozdobnych żabotów, wolała proste kołnierzyki i męskie krawaty. Niewątpliwie jednym z najbardziej skandalizujących pomysłów Coco był strój kąpielowy dla pań, składający się z granatowych spodni rybaczek i tuniki. Projektantka sama nosiła taki strój na plaży, budząc oczywiście liczne sprzeciwy i szerząc ogólne zgorszenie. Jakby tego było mało, jako pierwsza kobieta zdjęła na plaży kapelusz i zaczęła wśród towarzystwa lansować modę na opaloną cerę. Chanel dała kobietom także torebkę, której nie trzeba już nosić w ręku – mała, w kształcie prostokąta wisi na łańcuszku przetykanym skórą. Coco była kobietą – ikoną. Zrewolucjonizowała swoje czasy, łamiąc konwenanse nie tylko modowe, ale również obyczajowe. Gdyby nie Chanel, nie wiadomo, jak kobiety dzisiaj chodziłyby ubrane. Była kobietą o niezwykle silnej osobowości, umiejąca stawić czoła wszelkim przeciwnościom losu. Nie skupiała się na swoich nieszczęściach i troskach, ale kierowała swoją energię w pracę twórczą. Chanel może być i dziś wzorem silnej kobiety sukcesu. To właśnie Coco postawiła kobiety na równi z mężczyznami i pierwsza zauważyła, że kobieta to nie tylko ozdoba mężczyzny, że również potrzebuje wygody i komfortu.

Ostatnią już bohaterką zarówno literacką jak i filmową, którą chcę zaprezentować, jest Scarlett O’Hara – bohaterka powieści Margaret Mitchel pt. ,,Przeminęło z wiatrem’’, zekranizowanej przez Victora Fleminga ze wspaniałą Vivien Leigh w roli głównej. Scarlett to córka bogatego plantatora bawełny z Tary, położonej północnej Georgi na południu Stanów Zjednoczonych. Wychowywana w atmosferze bogactwa i wszechobecnego nad jej osobą zachwytu. Osobowość bohaterki zmusza ją do buntu przeciwko normom obyczajowym, uświęconym przez amerykańskie południe. Od dzieciństwa wpajano jej, że ma być pokorna, słodka, uległa, przytakiwać z energią każdemu słowu mężczyzny, a kiedy już osiągnie życiowy cel – czyli wyjdzie za mąż, jej obowiązkiem jest cicho stać u boku partnera. Mimo tego, Scarlett nie chce być taką kobietą. Nie chce nosić żałoby po zmarłym mężu, którego de facto nie kochała. Uważa, że jest za młoda na bycie wdową i chodzenie w czarnych sukniach. Kiedy pojawia się na przyjęciu w trakcie trwania żałoby i tańczy z Rettem, wzbudza powszechne oburzenie, z którego kpi. Wraz z biegiem akcji można zauważyć ogromną zmianę wewnętrzną bohaterki, na którą ma wpływ wybuch wojny secesyjnej i związane z nią ciężkie losy bohaterów. Na początku poznajemy pannę O’Harę, jako najpiękniejszą dziewczynę w powiecie, ze słynną 17-calową talią, która świadomie wykorzystuje swoją urodę, by łamać serca otaczających ją mężczyzn. Jednak wojna zmusza Scarlett do heroicznych czynów. Musi zatroszczyć się o losy swoje i najbliższych. Walczy o utrzymanie rodzinnej Tary, posuwając się do wręcz niemoralnych czynów, czym wzbudza szepty otoczenia. Z zimną krwią zabija zagrażającego jej żołnierza z północy, wychodzi za mąż za ukochanego siostry, prowadzi interesy z Jankesami. Wszystko to po to, aby jak sama powiedziała: Nigdy w życiu nie będę więcej głodna. Ani ja, ani nikt z moich bliskich. Choćbym miała kraść i zabijać – Bóg mi świadkiem, że nigdy więcej głodna nie będę. Scarlett, która wychowywana była na damę, potrafi ciężko pracować na plantacji dotkniętej zniszczeniami wojennymi, wszystko po to, by wypełnić swoje przyrzeczenie. O’Hara to nie tylko przykład bardzo silnej kobiety, nie zważającej na opinie otoczenie, to także przykład kobiety nieszczęśliwej, która traci ukochaną córkę i mężczyznę, którego tak naprawdę kochała. Jednak zrozumiała to kiedy było już za późno, aby o niego walczyć. Oglądając zakończenie filmu cierpimy wraz ze Scarlett, ale słysząc wypowiadane przez nią słowa, które zresztą często lubiła powtarzać i które stały się jej cechą rozpoznawczą, mamy nadzieje na to, że bohaterka będzie szczęśliwa i odzyska swoją miłość, bo jak mówi: Pomyślę o tym jutro. W końcu… jutro jest przecież nowy dzień.

Przyglądając się zaprezentowanym bohaterkom można podzielić je stosując kryterium – jak zakończyło się ich pełne walki życie. Gabriela Zapolska i Coco Chanel mimo trudnego życiorysu będącego wynikiem licznych skandali, procesów w sądzie, krytyki otoczeni czy prywatnych nieszczęść, stały się synonimem kobiety ikony. Zapolska do dziś zajmuje ważne miejsce wśród twórców literatury polskiej. Z kolei kopie projektów Coco noszone są po dziś dzień. Zatem obie panie przeszły do historii jako zwycięskie buntowniczki. Natomiast zupełnie odwrotnie potoczyły się losy Jagny i Scarlett. Jagna została potraktowana w haniebny sposób i wywieziona ze wsi, a Scarlett po wielu nieszczęściach w końcu zrozumiała swoje błędy, niestety kiedy było już za późno. Jednak nie znamy dalszych losów tych bohaterek i sami możemy dopisać im zakończenie. Analizując postawy zaprezentowanych kobiet, można dostrzec pewne podobieństwa. Każda z nich przeżyła jakieś nieszczęście, które w mniejszym lub większym stopniu wpłynęło na jej życie. Dla Zapolskiej i O’Hary była to utrata dziecka. Chanel dobrowolnie usunęła ciążę, jednak zabieg ten sprawił, że już nigdy nie mogła zostać matką, nawet jeśliby tego bardzo pragnęła. Z kolei nieszczęściem Jagny było potraktowanie jej jak wyrzutka i symboliczne usunięcie z gromady. Każda z nich miała odwagę by w jawny sposób przeciwstawić się otoczeniu i pokazać brak zgody na otaczającą je rzeczywistość. Żadnej z tych bohaterek nie ograniczały takie powiedzenia jak: ,,to nie wypada’’, ,,tego nie powinno się robić’’, czy ,,tak nie przystoi’’. Nie zależało ima na walce z otoczeniem dla samej walki. Swoim poświęceniem przecierały szlaki innym kobietom, a swój bunt przekuły na realne wartości jakimi były i do dziś są: niezależność i poczucie własnej wartości. I za to cały dzisiejszy kobiecy świat powinien przed nimi chylić czoła.

 

Izabela Sudoł