FRIDA

 

 

,,Jedyne, co wiem, to że maluję,…’’

 

 

Na  sylwetkę Fridy Kahlo natrafiłam przypadkiem, kiedy to obejrzałam film biograficzny Frida z Salmą Hayek w roli głównej. Od tego momentu życie i twórczość tej meksykańskiej artystki zaczęły mnie interesować, bowiem jest to życie pełne kontrowersji, przygód ale też cierpienia.

            Frida przyszła na świat w Coyoacan na przedmieściach Meksyku i tam też spędziła większość swojego życia, utożsamiając się i ukazując kulturę tamtego kraju w swoich obrazach jak i codziennym stroju. Jej życie od młodości naznaczone było chorobą                   i cierpieniem. Jako sześciolatka zachorowała na polio, które spowodowało deformację nogi, jako osiemnastolatka uległa poważnemu wypadkowi autobusowemu, który wpłynął na resztę jej życia. Od tej pory codziennie zmagała się ze skutkami wypadku, próbując normalnie funkcjonować, przeszła 35 operacji, stała się bezpłodna, pomimo tego, iż trzykrotnie starała się o dziecko, każda z prób kończyła się poronieniem.  Jednak to właśnie ten okres rekonwalescencji i unieruchomienia po wypadku stał się powodem do zainteresowania malarstwem. Nie mogąc się poruszać zaczęła malować, a ojciec chcąc ułatwić jej tę czynność przygotował specjalne sztalugi zamieszczone nad łóżkiem. Życie miłosne malarki budzi kontrowersje. Większość czasu związana była z Diego Riverą, również malarzem tworzącym w nurcie kubistycznym, fowistycznym i figuratywnym. Pomimo dużej różnicy wieku              i sprzeciwów matki para wzięła ślub. Jednak małżeństwo obfitowało w zdrady, zarówno ze strony Fridy jak i Diega, który zdradził ją m. in. z jej własną siostrą Cristiną. Diego przymykał oko na romanse żony z kobietami, m. in. francuską tancerką i aktorką Josephiną Baker (Frida była biseksualistką), jednak o kochanków Fridy był zazdrosny. Najbardziej kontrowersyjny romans artystki to znajomość z rosyjskim działaczem komunistycznym Lwem Trockim, któremu udzieliła schronienia podczas jego pobytu w Meksyku. Małżeństwo malarzy było toksycznym związkiem, ale jednocześnie nie potrafili bez siebie żyć. Świadczyć o tym może chociażby fakt, że rozwiedli się, by po roku znów się pobrać. Powrót nie okazał się dobrym pomysłem, zamieszkali w osobnych domach, jednak po sąsiedzku, by stale się ze sobą widywać. Jak mówiła Frida: W swoim życiu przeżyłam dwa wypadki. Jeden to autobus, który mnie połamał, drugi to Diego. Diego był, jak dotąd, tym najgorszym. Artystka zmarła na zatorowość płucną, jednak istnieją nieoficjalne wersje o rzekomym przedawkowaniu leków. Urna z jej prochami znajduje się w La casa azul czyli Niebieskim domu, domu rodzinnym artystki, gdzie obecnie istnieje muzeum malarki.

 

            Twórczość Fridy zaliczana jest do nurtu surrealistycznego. Najwięcej w dorobku artystki znajduje się autoportretów, bo jak twierdziła: maluję siebie ponieważ najczęściej przebywam w odosobnieniu i znam dobrze obiekt, który uwieczniam. Obrazy obfitują w surrealistyczne wizje cierpienia i bólu. Możemy w nich dostrzec przerażającą anatomię ludzkiego ciała, nagość, krwawiące rany, przybite gwoździe do piersi, kaftany ortopedyczne     i inne pełne cierpienia obrazy. Często abstrakcyjne wizje łączą się z ludową symboliką Meksyku. Artystka twierdziła, że nie maluje fikcji, ale swoje życie, które właśnie takie jest.

            To właśnie postać Fridy wpłynęła ma moje zainteresowanie kulturą Meksyku                i sprawiła, że moim marzeniem stało się odwiedzenie tego kraju i miasta. Mam nadzieję na jego spełnienie i jak najszybsze przekroczenie drzwi La casa azul. Wszystkich zachęcam do obejrzenia filmu o Fridzie, być może i Was zachwyci ta artystka.